Piotruś często choruje. Dzieci z chorobą Canavan mają zmniejszoną odporność, więc zwykły katar przeważnie przeradza się w poważną chorobę. Tym razem Piotr leczony dwoma antybiotykami w zawiesinie oraz wspomagany bańkami zachorował na zapalenie oskrzeli. Przez kilka dni przychodziła do domu pielęgniarka, aby dawać Piotrusiowi zastrzyki. Niestety po 5 dniach zapalenie oskrzeli przerodziło się w zapalenie płuc i Piotr został skierowany do szpitala. Przez ponad dwa tygodnie nasz dzielny synek dostawał antybiotyki w kroplówce, był inhalowany i oklepywany, a dopiero w trzecim tygodniu nastąpiła poprawa. Pobyt Piotrusia w szpitalu zbiegł się z chorobą i śmiercią naszego Papieża Jana Pawła II - były to bardzo smutne i trudne do przetrwania dni.
Piotr w tym roku na turnus rehabilitacyjny pojechał w Bieszczady, a konkretnie nad Solinę. Wspaniała baza rehabilitacyjna, obiekt dostosowany do osób poruszających się na wózkach, a dodatkowym atutem była przepiękna okolica, górski klimat i cudowne krajobrazy. Pobyt w Polańczyku urozmaicała różnorodna pogoda począwszy od lekkiego deszczu, poprzez nagłe burze, a na 40 stopniowych upałach kończąc. Piotruś wrócił z turnusu opalony i przybyło mu mnóstwo pięknych piegów. Dzięki wzmożonej rehabilitacji chwilowo ustępowały nadmierne napięcia, przykurcze i coraz częściej obserwowane przez nas drżenia kończyn.
Pod koniec roku Piotruś pożegnał się z dziadkiem Wiktorem. Było to dla niego jedno z trudniejszych nowych przeżyć. Widzieliśmy jego smutek i tęsknotę. Dziadek był dla Piotrusia wspaniałym kolegą i osobą, z która miał bardzo dobry kontakt, a my pomoc za którą jesteśmy wdzięczni.
powrót>>>
